La Paz to najbardziej fascynujące miasto, jakie do tej pory odwiedziliśmy. Kanion w którym się znajduje zapewne nadawał się kiedyś na założenie wioski lub nawet niewielkiego miasteczka, ale obecnie jest to najbardziej nieprawdopodobne miejsce dla półtoramilionowej metropolii. To trochę tak, jakby kazać się zmieścić Warszawie w nieckę w której znajduje się Zakopane. I przeskalować wszystkie różnice wysokości pięciokrotnie.

Witamy w La Paz!

Witamy w La Paz!

La Paz osiada więc dzisiaj na stromych, nieprzyjaznych zboczach Andów. W zasadzie nie ma tu płaskich ulic, są tylko strome, bardzo strome i takie które dla Polaków wydają się być niewiarygodnie strome. W kotlinie nie ma miejsca dla tylu ludzi. Dlatego każdy budynek zwisa z innego, albo patrząc od dołu, wyrasta na głowie drugiego. Cegła na cegle, droga na drodze, schody na dachach, sąsiad na sąsiedzie.

Szczyt Illimani (6462 m) wznoszacy sie ponad La Paz. Widok z El Alto (4100 m).

Szczyt Illimani (6462 m) wznoszący się ponad La Paz. Widok z El Alto (4100 m).

Centrum La Paz (3500 m) widziane z El Alto (4100 m)

Centrum La Paz (3500 m) widziane z El Alto (4100 m)

Tak jak La Paz jest przepięknie położone, tak fatalną ma reputację jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Z roku na rok w mieście dzieje się coraz niebezpieczniej. Naczytaliśmy się o tym bardzo dużo przed przyjazdem i zastanawialiśmy wręcz, czy całkowicie nie ominąć La Paz. Przewodnik Lonely Planet klasyfikuje La Paz na równi z Rio, Quito, a nawet wenezuelskim Caracas. Podobno codziennie zdarzają się kradzieże, rozboje, pobicia i „porwania bankomatowe”. Bandyci nawet w brutalnych napadach nie omijają turystów.

Do tej pory przestrzegając kilku podstawowych zasad, uniknęliśmy jakichkolwiek nieprzyjemności. Po pierwsze, zwiedzając staramy się trzymać dużych arterii, gdzie jest dużo policji. Po drugie, nie nosimy plecaka, lustrzanki ani paszportu. W kieszeni mamy zaledwie równowartość kilkudziesięciu złotych oraz dobrze schowany mały aparat. Po trzecie, po zmroku przebywamy tylko w pomieszczeniach (wczoraj kino, dzisiaj hostel). Po zmroku należy korzystać tylko i wyłącznie z przystępnych cenowo radio taxi i odpuścić sobie spacery. Mamy cały czas w pamięci doświadczenia Jaca, który mieszkał na stypendium w Caracas i opowiadał, że po zmroku nawet śmieszny dystans 150 metrów pokonywał taksówką.

W dzień La Paz przypomina miasto jak każde inne. Czujemy się tu bezpiecznie. Jednym objawem, że coś jest nie tak są domy jednorodzinne uzbrojone w systemy kamer, kraty, stalowe drzwi i sztaby, płoty wysokie na 3-4 metry no i… zwieńczone zasiekami z drutu kolczastego.

Największe wrażenie w La Paz zrobił na nas nowy środek transportu miejskiego, czyli kolej linowa firmy Doppelmayr. Mi Teleferico, wzorowana prawdopodobnie na rozwiązaniu z faweli Rio de Janeiro, rewolucjonizuje transport w mieście. Strome ulice La Paz są permanentnie zakorkowane, a przejechanie z Zona Sur (3400 m) do El Alto (4050 m) autem zajmuje nawet do godziny oraz wymaga spalenia ładnych kilku litrów paliwa. Czterdziestoletnim autobusom zajmuje to jeszcze więcej ze względu na liczne przystanki. Tymczasem nowoczesne gondolki pozwalają na pokonanie tego samego dystansu w zaledwie 15 minut. Bilety są bardzo tanie, 3 bolivanos to odpowiednik 1,60 zł. Ludność La Paz może nareszcie szybko poruszać się z jednej części miasta na drugą.

Zakorkowane ulice La Paz

Zakorkowane ulice La Paz

Stacja kolejki liniowej w Sopocachi, okolioce Plaza Espana

Stacja kolejki liniowej w Sopocachi, okolice Plaza Espana

Wagoniki zoltej linii wspinaja sie na plaskowyz El Alto (4100 m)

Wagoniki żółtej linii wspinają się na płaskowyż El Alto (4100 m)

Ponadto, koleje linowe znacząco podnoszą poziom bezpieczeństwa. Projektowanie przebiegu kolei linowej przebiega w zasadniczo inny sposób niż budowa drogi. Projektowana jest tylko lokalizacja stacji oraz miejsce na stalowe słupy. Teleferico prowadzi więc ponad terenami fawel, ponad cmentarzem, ponad budynkami mieszkalnymi. Nie ogląda się na społeczne podziały oraz strefy wpływów. Zadbane tereny wokół stacji stają się enklawami nowoczesności (ładna architektura, czysto, darmowy internet) oraz bezpieczeństwa (strażnicy, kamery). Podróżując koleją z lotu ptaka można swobodnie obserwować 100-200 metrów w lewo i prawo, co powoduje że prawdopodobieństwo rozboju na tych ulicach gwałtownie maleje.

Widoki z kolejki linowej - jak to powiedziala Bogna "niektorzy nie moga sie juz opalac nago"

Widoki z kolejki linowej”

Glowny cmentarz La Paz - wszystko z jak najmniejszym wykorzystaniem przestrzeni.

Główny cmentarz La Paz – wszystko z jak najmniejszym wykorzystaniem przestrzeni.

Glowny cmentarz w miescie. Zwracam uwage, ze pietrowe budynki wygladajace na bloki tez zawieraja urny.

Główny cmentarz w mieście. Zwracam uwagę, że piętrowe budynki – wyglądające na bloki – też zawierają urny.

Nic dziwnego, że Teleferico okazało się być gigantycznym sukcesem i system ma być dalej rozbudowywany. Teleferico budowany jest szybko (8-12 miesięcy na jedna linię) oraz dużo taniej niż drogi. Mamy nadzieję, że przy naszej kolejnej wizycie w La Paz będziemy w stanie dotrzeć koleją linową w każde miejsce w mieście.

Tymczasem zapraszamy Was na wirtualną wycieczkę po La Paz, tym razem z poziomu ulicy:

Aleja 16 Lipca, glowna ulica La Paz

Aleja 16 Lipca, główna ulica La Paz

Tradycyjnie ubrane Boliwijki

Tradycyjnie ubrane Boliwijki

Kolejka po odbior prawo jazdy (i kto chce narzekac na polskie urzedy?)

Kolejka po odbiór prawo jazdy (i kto chce narzekać na polskie urzędy?)

Centralny plac La Paz, Plaza Mayor

Centralny plac La Paz, Plaza Mayor

Z wizyta u fryzjera

Z wizytą u fryzjera

Na straganie w dzien targowy.

Na straganie w dzień targowy.

W La Paz i Sucre trwa akcja uswiadamiajaca kierowcom, ze nie wolno jezdzic na czerwonym. Na glownych skrzyzowaniach osoby przebrane za zebry na czas czerwonego wychodza przed auta i blokuja kierowcow mozliwosc lamania przepisow.

W La Paz i Sucre trwa akcja uświadamiająca kierowcom, że nie wolno przejeżdżać na czerwonym świetle. Na głównych skrzyżowaniach osoby przebrane za zebry na czas czerwonego wychodzą przed auta i blokują kierowcom możliwość łamania przepisów.

Rynek Lanza, gdzie sie dzisiaj stolowalismy (dwa dania za 6 zl od osoby), pelny jest takich budek. My oczywiscie wybralismy budke "U Izy".

Rynek Lanza, gdzie dzisiaj się stołowaliśmy (dwa dania za 6 zł od osoby), pełny jest takich budek. My oczywiście wybraliśmy budkę „U Izy”.

Najwazniejszy zabytek w miescie, zachwycajaca katedra San Francisco.

Najważniejszy zabytek w mieście, zachwycająca katedra San Francisco.

Protest masarzy i hodowcow bydla na glownej alei miasta.

Protest masarzy i hodowców bydła na głównej alei miasta.

Uczestnicy protestu masarzy i hodowców bydła.

Uczestnicy protestu masarzy i hodowców bydła.

Wojsko ubezpieczające protest masarzy

Wojsko ubezpieczające protest masarzy

Tagged with →  
Share →

2 Responses to Witamy w Gotham City

  1. Iza (bynajmniej nie od budki;-) pisze:

    Dostalismy od Dombiego ksiazke „Radykalne miasta”, zaczelam juz czytac, sam wstep mnie wciagnal juz wystarczajaco, mimo to, jeszcze nie skonczylam:-) ale polecam koniecznie, poniewaz opowiada o architekturze (wlasciwie bardziej urbanistyce) miast Poludniowej Ameryki i o tym dlaczego w przyszlosci mozemy brac z nich przyklad. I tak jenym z poruszanych tematow da wlasnie koleje linowe w miastach, ktorych zastosowanie spowodowalo takze ucywlizowanie slumsow w tych moastach (bo to one znajdowaly sie czesto w reginach wysoko polozonych). Mieszkancom slumsow poprawila sie wtedy komunikaja z centrum dajacym m.in. prace i edukacje. Ciekawym tematem sa rowniez wertkalne hale sportowe-wrecz wieze, w ktorych umieszczone sa boiska…Watkow takich w ksiazce jest mnostwo! Takze polecam i zazdroszcze! Fajnie piszesz:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *